Dziennikarska lodówka

W Polsce nie brakuje medialnych autorytetów. Redakcje opiniotwórczych gazet i stacji telewizyjnych pełne są profesjonalistów bez trudu odróżniających informacje, które mają szansę stać się “medialną bombą”, od tych średnio i mniej istotnych, niewartych większego zainteresowania.

Gdy opiniotwórcza redakcja natrafi na odpowiednio nośny temat, potrafi zajmować się nim miesiącami. Niestrudzeni dziennikarze pracują wtedy 24 godziny na dobę, a redakcja zaprasza do dyskusji ekspertów z odpowiednio dobranej dziedziny
- socjologów, ekonomistów, psychologów… Robi błyskawiczne sondy uliczne, których wyniki są następnie długo i wnikliwie komentowane.
To właśnie dzięki takiemu uporowi i trudowi mediów czytelnicy i widzowie mogli zorientować się, że najważniejszym wydarzeniem ostatnich lat w Polsce były poszukiwania ojca dla dzieci jednej z działaczek Samoobrony. Temat ten zdobył w środkach masowego przekazu wyższą rangę niż znana od kilku lat lodówka komendanta policji!
Niestety, sensacje tego typu nie zdarzają się zbyt często. Polującym na nie mediom zdarza się przy tym nie zauważać mniej efekciarskich, choć równie interesujących informacji.
Dla przykładu: w najbardziej opiniotwórczych stacjach telewizyjnych i gazetach prawie niezauważalny jest temat roszczeń zgłaszanych wobec Polski przez organizacje żydowskie.
Działacze tych organizacji żądają od nas 65 miliardów dolarów odszkodowania za mienie pozostawione w Polsce przez ich rodaków. Tymczasem komentatorzy najpopularniejszych polskich mediów nie wykazują w tej sprawie choćby drobnej części zainteresowania, jakie demonstrowali w związku z lodówkami czy partyjnymi działaczkami.
65 miliardów dolarów… Czy ranga tego tematu nie dorównuje dziennikarskim “lodówkom”?

Napisz komentarz

Musisz być zalogowany aby móc komentować.